Tradycyjny weekend

Square

90 dni do startu

indianie

Zastanawiam się od czego zacząć opis ostatniego treningu. Tym razem na moją kondycję wpłynęło dużo czynników z dni poprzednich. Tydzień był ciężki i w piątek wieczorem właściwie nie wstawałem z kanapy. W sobotę był bal przebierańców, który skończył się o 3 w nocy. Mimo, że ograniczałem wódeczkę a jadłem golonko i żeberka, to wiedziałem, że niedzielny bieg będzie trudniejszy niż zwykle.

W niedzielę nie mogłem odespać imprezy i wstaliśmy o 9:00, bo Tymon brał udział w zawodach piłkarskich swojej drużyny UKS Milenium. Był to drugi etap rozgrywek II podokręgu Zabrze w piłce halowej orlików (zajęli 5 miejsce na 9 drużyn) organizowany w szkole w Sośnicowicach.

Kibicowanie, obiad, kościół i zrobiła się 19.30. Brałem pod uwagę odpuszczenie sobie tego biegu, nogi miałem wymęczone po nocnych szaleństwach na parkiecie, byłem mocno niewyspany – dosłownie wszystko przemawiało za tym, żeby iść spać. Zmotywowało mnie jednak to, że plan trzeba realizować, bo potem będę miał kłopoty z utrzymaniem  parametrów zadanych treningów i jeszcze jedno – RYWALIZACJA na endomondo: 13. Cracovia Maraton (najwięcej kilometrów) jestem tam w połowie stawki, a jak odpuszczę bieg około 20 km to mocno spadnę ;).

Bieg ciągnął się tym razem w nieskończoność. Pobiegłem inną trasą w kierunku centrum miasta. Za przedszkolem Leosia zrobiłem kółko i powrót. Tempo bardzo dobre, 3 powtórzenia interwały 10m. w Z1 i 25m. w Z2 łączny czas 1:45h. Czekam na wiosnę, kiedy wieczorem można biegać do woli po różnych leśnych trasach. Biegi po ulicach są nudne. Spotkałem na trasie kilku biegaczy osiedlowych, co dodało mi trochę otuchy. Okazało się, że nie tylko ja jestem stuknięty i biegam o 20:00 w niedzielę 😉

Myśl tygodnia:

Jeżeli utrzymam tempo z tego treningu przez cały maraton, to 42 km ukończę w 3:50h, bo 20km biegłem w 1:50h.

Nie wiem co będzie się ze mną działo po 30 km, czy organizm wysiądzie i odmówi posłuszeństwa, ale jak na teraz, to utrzymanie tego tempa uważałbym za prawdziwe osiągnięcie. Mam ambicję, żeby zmieścić się w 3:30h, jednak na razie przekroczenie 4h będzie dla mnie sukcesem.

Ścięgna już prawie nie bolą, ale pojawiają się inne lekkie kontuzje. Prawa stopa zaczyna pobolewać na zewnętrznej krawędzi. Mam nietypowe stopy, z moich obserwacji wynika, że mam wysokie podbicie, przez co stopa jest mało elastyczna i giętka. Cały czas uderzam zewnętrzną częścią i chyba przy długim biegu kości stopy zaczynają nie wytrzymywać. Coraz poważniej biorę pod uwagę zakup butów, które zniwelują kształt stopy. Powoli treningi przeradzają się w długie, niemal wyczynowe biegi, a tego już moje stare uniwersalne pumy nie ogarniają 😉