Saint Patric’s Day – czyli pierwszy mój bieg 30km

Square

61 dni do startu

Niestety pogoda i wyjazdy nie pozwoliły mi w niedzielę na bieg. Został więc przesunięty na poniedziałek, akurat w ten dzień wypadł Dzień Świętego Patryka. Niektórzy popijają Guinnessa inni w Irlandii uczestniczą w festynach i marszach, a jaszcze inni biegają. Z tej okazji są organizowane oczywiście biegi na 5k czy 10k. Ja indywidualnie zrobiłem 31,5k w 182m. (ponad 3h).

Saint PatrickJest to mój wielki wyczyn. Muszę się pochwalić, bo kolejna dycha dodana do maksymalnego dystansu. Nigdy w życiu nie miałem tak długiego biegu. Utrzymałem mniej więcej średnie tempo  poniżej  6min/km, bo łatwo się liczy – jest to prędkość 10km/h (czyli powinienem w 3h przebiec 30km). Wybiegłem wcześnie, póki było jeszcze jasno. Zaplanowałem bieg po lesie, bo miękko i nie nadwyrężam stawów. Po godzinie biegu czułem się bardzo dobrze i dobiegłem do Rachowic, zrobiło się już ciemno a trasa, którą wytyczyłem biegła dalej przez las do Łan Wielkich, więc trzeba był przełamać strach przed bezpańskimi psami i dzikami i pędzić po ciemku. O tyle dobrze, że była to główna droga na szlaku rowerowym i prowadziła cały czas prosto. Dodatkowo niebo było jasne i oświetlało nawierzchnię więc mogłem omijać kałuże. Dobiegłem do Kozłowa, gdzie osiągnąłem półmetek i wtedy poczułem lekkość albo wiatr w plecy i przyspieszyłem. Duże znaczenie miała tu psychika, bo biegłem ze świadomością, że dobrze się biegnie i teraz czeka mnie już tylko powrót.

Vader Patryk Guinness

Najlepiej i najszybciej biegłem na odcinku 16-26km, Dopiero pod koniec dopadło mnie zmęczenie. Nic już nie pomagało nawet świadomość, że już niedaleko. Opadłem z sił, nie miałem żadnego picia, nie zatrzymałem się nawet na Guinnessa w knajpie, mimo że spotkałem znajomego, który też ostro biega i przygotowuje się całą zimę do maratonu.

Wnioski po długim dystansie:

  1. Trzeba uzupełniać płyny w trakcie tak długiego biegu
  2. Bieg po lesie jest dużo przyjemniejszy i zdrowszy od ulicznego
  3. Maraton nieosiągalny na dzień dzisiejszy
  4. Nawet gdybym przemógł ból i dobiegł jeszcze 10 km to na pewno nie zmieszczę się w 4h.