Nowe buty

Square

83 dni do startu

Przyszła pora na chwalenie się nowym nabytkiem. Po odwiedzinach w sklepie biegacza wybrałem buty, ale jeszcze wahałem się trochę nad zakupem. Czy warto szaleć i kupić topowe adidaski supernova, czy coś w miarę rozsądku? Pani w sklepie po godzinie rozmowy i pomiarów zaproponowała mi optymalne rozwiązanie: Nike Dualfusion.

Bardzo wygodne buty z dobrą amortyzacją w rozsądnej cenie.  Podeszwa dualfusion to nie to samo, co super żelowe najnowsze hity za 600zł, ale zachowuje dobra amortyzację dzięki 2 warstwom pianki. Szukałem ich jeszcze w innych sklepach i w sieci, ale ta oferta wyszła cenowo dobrze. Oczywiście w internecie można było kupić je taniej o 20 zł ale nie chciałem ryzykować, no i tutaj buty były do wzięcia na miejscu.

http://www.sklepbiegacza.pl/produkt/nike_dual_fusion_run_4

nike

W piątek wpadłem do nich i kupiłem. Okazało się, że sklep organizuje w piątki o 19.00 treningi biegowe i wspólne wyjazdy na większe imprezy, maratony i różne zawody. Mam plan, że na weekend, w którym będzie maraton, pojedziemy do Krakowa, do Ewy. Mam więc teraz alternatywę, na wypadek gdy Agata nie będzie mogła z dziećmi pojechać kibicować na rynku w Krakowie. Ewa będzie wtedy świeżo po ślubie, ale mieszkanie w będzie wynajmować do końca maja. Chcę pojechać już w sobotę, żeby zdążyć się zarejestrować a w niedzielę spokojnie przyjść na start do swojego sektora. Jeżeli coś wyskoczy i nie będziemy mogli pojechać wszyscy, to mam teraz plan B.

Bieg długi – niedziela

Niedzielny bieg był lekko zmodyfikowany, ogólny czas treningu ten sam 1:45h, przesunięcie czasowe jest w interwałach z 10m w Z2 zostaje 5m a w Z3 teraz 30m. Cały dzień świeciło słońce i była idealna pogoda na bieganie, ale mieliśmy imprezę rodzinną i nie mogłem pobiec w tych warunkach. Dopiero wieczorem, kiedy dzieci poszły spać, ruszyłem na trasę. Tym razem szlak z przed dwóch tygodni, który prowadził przez Łabędy, Kanał Gliwicki w okolice Olimpijczyka, Tesco i z powrotem na Brzezinkę. W porównaniu z poprzednim biegiem zabrakło mi trasy i musiałem dorobić kółko po osiedlu.

Na początku bieg był ciężki, bo weekend spędzony na imprezach rodzinny przy stole. Organizowaliśmy 9-te urodziny Alicji i w sobotę zaprosiliśmy rodzinkę kuzynków i kuzyneczki, a w niedzielę dalszy ciąg z dziadkami i babciami. Tu kolacyjka i drinki, tam obiadek i winko, a kalorie lecą w górę. Przy okazji zamieszczam link do wideo jak zrobić dobry koktail wg mojego guru Jamiego Oliviera:

This classic Italian gin-based cocktail is so quick and easy to make at home. Infused with bitters, vermouth and orange oils, it’s the perfect ‚aperitivo’ to impress your friends. Jamie shows you how to make it look sexy and taste awesome.

Wracając do tematu, na początku biegło mi się ciężko, aż spaliłem skutki zapuszczonego brzucha weekendowego i nadmiary kalorii z napojów. Już drugi weekend pod rząd zauważam ten sam problem ;). Chyba trzeba pomyśleć o jakimś zdrowszym sposobie spędzania czasu w weekend. W każdym razie po godzinie biegu wszystkie drobne bóle w nogach minęły i poczułem wreszcie lekkość i przyjemność z biegania.

Teraz czeka mnie pierwszy fartlek we wtorek, ciekawe jak to sobie zorganizuję, bo jeszcze we wtorek o 18:00 gra Borussia w Lidze Mistrzów?