Lekko, pechowo, coraz wolniej

Square

65 dni do startu

Dzisiejszy bieg odnotuję tylko w kalendarzu, bo nie ma co o nim za dużo pisać. To był trzeci dzień biegowy pod rząd i nóżki bolały. Szukałem nowych ścieżek w Lesie Dąbrowa między Brzezinką a osiedlem Waryńskiego. Nie znalazłem tam nic nowego. Po drodze minąłem skrzyżowanie, gdzie był wypadek osobówki ze skuterem, po drodze w lesie wbiłem w podeszwę moich nowych butków jakieś żelastwo i na koniec pomogłem staruszkowi dojść do domu.

Pod względem treningu to było zaprzeczenie wszystkich zasad. Tępo spadało zamiast rosnąć. Trenig wykonany odnotowany, przejdźmy do odpoczywania i zbierania sił na niedzielę.